Przejdź do głównej zawartości

Pokrzywka - Lenka w szpitalu...;(


Wszystko zaczęło się od tego,że Lenka narzekała na ból pęcherza.
Poszliśmy więc do lekarza,a ten przepisał jej bactrim.
Bactrim Lenka przyjmowała już wiele razy wcześniej,jednak tym razem pan dr przepisał jej większą dawkę.
I ta dawka okazała się być zbyt wielka dla Lenki...
Zaczęło ją obsypywać.Z dnia na dzień było coraz gorzej.
Codziennie chodziliśmy do lekarza i codziennie były przepisywane nowe medykamenty.

W pierwszym dniu dostała encorton.Są to bardzo silne tabletki.Jak przeczytałam ulotkę to aż mi się zrobiło słabo.Lek ten jest przepisywany np. na białaczkę.Jest bardzo,bardzo silny.

W następnym dniu Lenka dostała w przychodni zastrzyk z dexavenu.
Niby było lepiej podczas dnia,ale wieczorem....
Wieczorem było dużo gorzej.

W nocy w zeszłą sobotę o godz.3 nad ranem Lenusia zaczęła się STRASZNIE drapać.Zaświeciłam światło i to co zobaczyłam zmroziło mi krew w żyłach.
Usta spuchnięte,oczka ledwie mogła otworzyć,calusienka obsypana w wielgaśnych krostach.
W sobotę z samego rana o 5.30 pojechaliśmy do szpitala dziecięcego w Sosnowcu w Klimontowie.
Lenka została przyjęta na oddział po 40 min. czekania (tak szybko personel reaguje ),z dodatkowym bólem brzucha i wymiotami.
Założono jej wenflon, i dostała dożylnie kortyzon.
Lenka nacierpiała się bardzo i najadła przy tym strachu co niemiara.
Serce pęka przy takim widoku....;(

Już po pierwszej dawce zastrzyku widać było poprawę.A później było już tylko lepiej.
Trafiłyśmy na salę nr.4 na pediatrię.(sala 4 osobowa)
Był tam tylko jeden chłopczyk, 5 i pół letni Rafik ;)
Poznaliśmy jego rodziców,a nawet dziadków.Zawiązała się bardzo fajna znajomość i myślę,że na pewno się jeszcze spotkamy poza szpitalnymi murami;)
Dzieciaki bardzo fajnie bawiły się razem i pod koniec pobytu w szpitalu,Lenusi było nawet trochę przykro,że musi już wychodzić.
Ogólnie spędziliśmy w szpitalu 4 dni.W trzecim dniu naszego pobytu wszystkie łóżka na sali były już zapełnione.
Lenka była jedyną dziewczynką na sali,otoczona przez samych chłopców- jednak bardzo dobrze się bawiła.

A teraz parę słów o szpitalu.Na wejściu zraziła nas pani na izbie przyjęć.Zachowywała się jakby była na wakacjach, a na lekarza czekaliśmy się ok. 40 min.Dziecko z silną alergią,bólami brzucha i wymiotami musiało siedzieć 40 min i czekać na lekarza.Stanowczo za długo!!!
Panie pielęgniarki na oddziale pediatrycznym były super,każda jedna miała super podejście do dzieci.
Obiadki były też niczego sobie.W jeden dzień był barszczyk ukraiński,trochę spróbowałam od Lenki,był dobrze doprawiony i ogólnie smakował bardzo dobrze.Na drugie danie było mięso z kurczaka,ziemniaczki i duszona marchewka.
Lenka dosłownie pochłonęła cały obiad,bardzo jej smakował.

Jeśli chodzi o warunki sanitarne to też wszystko wygląda i działa jak należy.
Toalety i prysznic zachęcają do korzystania ;)



Malunki na ścianach sprawiają,że w szpitalnych murach jest o wiele weselej ;)



Zdjęcie zrobione w dniu wypisu.Jak widać,humor dopisywał ;)

U Lenki stwierdzono pokrzywkę.Uczulenie po antybiotyku.Poniższe zdjęcie zrobiłam w trzecim dniu wysypki,kiedy była jeszcze w domu.W czwartym dniu była już masakra...


Ogólnie przy zakładaniu wenflonu Lenka była bardzo dzielna.Płakała tylko na początku,bo nie wiedziała co ją czeka...


Na terenie szpitala,oczywiście na terenie otwartym,urzędują śliczne pawie.Dzieci zachwycają się nimi.Jednego udało mi się sfotografować :


Przez niemal cały czas byłam z Lenką w szpitalu.Nie ma problemu z noclegiem rodzica z dzieckiem.Rodzic może sobie wykupić średniej jakości leżankę za 20 zł za dobę.
Od wtorku jesteśmy już w domu.Lenka jest już całkowicie zdrowa i w poniedziałek idzie do przedszkola...
Najgorsze za nami...

No i tak wyszło,że zamiast być na spotkaniu blogerek,na które byłam zaproszona w minioną sobotę przez Agnieszkę, spędziłam 4 doby w szpitalu...
Ale zdrowie dziecka NAJWAŻNIEJSZE.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Klub Mila Kamień -czy warto tam spędzić urlop z dziećmi?

Od 30 lipca  urlop spędzaliśmy na Mazurach w miejscowości Kamień w ośrodku Klub Mila.
Samo miejsce jest urokliwe,mnóstwo atrakcji dla dzieci :basen, 3 place zabaw dla dzieci (w tym jedno pod zadaszeniem),bezpośrednia linia brzegowa z dostępem do jeziora,wypożyczalnia rowerów,boiska.

Na terenie ośrodka znajdują się dwie połączone ze sobą restauracje:
 -Bostońska czynna do godz.16.30 (w której można zjeść śniadanie,lunch i obiad -ceny dość atrakcyjne) oraz 
-Kapitańska -czynna do późnych godzin wieczornych,w której serwowane są również obiady i inne przekąski.
Ceny są dużo wyższe,zarówno jedzenia jak i napojów (np. piwo w butelce kosztuje 10 zł)

Przydatne informacje:
-codziennie organizowane są rejsy do pobliskich miast.(My byliśmy w Mikołajkach).cena -osoba dorosła 60zł, dziecko -40 zł,dziecko do 3 lat-za free.

-warto wybrać się też do Mrągowa (samochodem).


-By ułatwić sobie życie,trzeba zabrać ze sobą OSTRY nóż.(albo najlepiej dwa)
Co prawda na wyposażeniu jest informacja,że w każdym domku jest…

Active Blog- weekendowe spotkanie blogerek -Nowy Gierałtów

Pod koniec sierpnia (27-28.08) ,dokładnie w ostatni weekend wakacji odbyło się weekendowe spotkanie blogerek parentingowych wraz z rodzinkami.

Organizatorka:Paulina
Współorganizacja :ja,czyli Żyłeczki.

Po raz pierwszy (mam nadzieję nie ostatni) porwałam się na pomoc przy organizacji takiego spotkania i przekonałam się ,jak ciężki jest to kawałek chleba.Tysiące maili,telefonów,i non stop praca przy komputerze.Czasami już wzrok wysiadał...W pracy 8h przy komputerze, po pracy do godzin wieczornych przy komputerze...
Ale warto było!!! Satysfakcja jest nieziemska!
Zwłaszcza,że nasze spotkanie było połączone z akcją charytatywną dla Sandry.

Miejsce spotkania:Nowy Gierałtów
Nocleg: Pokoje w górach u Wanata

Jak było? Dla mnie-wyśmienicie! Piękne okolice,cisza,spokój,piękna pogoda,wyborne towarzystwo,i jedzonko jakie zapewnił nam właściciel pensjonatu- PRZEPYSZNE!!! Wszystkie te czynniki sprawiły,że żal mi było stamtąd wyjeżdżać...
Zamysłem tego spotkania była przede wszystkim integracja,by móc spokojn…