Przejdź do głównej zawartości

O tym,jak zwaliłam gołąbki ;(


Okrasą tudzież Pascalem to ja nie jestem,oj nie!
Ale żeby aż tak zmaścić temat??
Sytuacja miała miejsce w dniu wczorajszym.

...Dzień wczorajszy....
Snuję się tak po domu.Lenka w przedszkolu,Żyłek w pracy ,a ja na przedostatnim  dniu L-4 (dla niewtajemniczonych-miałam usuwanego wora.Takiego zółciowego wora).
I tak sobie umyśliłam,że zrobię gołąbki.
Komputera nie musiałam włączać,bo ten "łazi" odkąd tylko otworzę oczy.
Wklepałam więc hasło:"jak zrobić gołąbki?" i od razu zabrałam się do roboty.

Najpierw poszłam na targ by kupić potrzebne składniki:




Oczywiście czego zapomniałam kupić?
Mięsa mielonego...(wiem,wiem)
No to dzida jeszcze raz do sklepu.
Kiedy miałam już w końcu wszystkie składniki,zabrałam się za szczegółową analizę przepisu.(który de facto jest bardzo dobry)

I zaczęły się schodki z obieraniem liści kapusty na sparzenie.
Liście były tak kruche,że mi się po prostu łamały.
Noo..., ale wg przepisu miał mi w tym wszystkim pomóc korkociąg.Nasadziłam go na głąba i sru do wrzącej wody:





Z resztą jakoś sobie poradziłam,farsz,owijanie w liście.
Przynajmniej tak mi się zdawało...
Błędnie.
Kiedy gołąbki były już gotowe,okazało się ,że tylko te, które były na wierzchu jakoś wyglądają.Pod nimi była rozwichrzona kapucha i pływajacy luzem farsz...

W smaku były dość dobre.Tak spróbowałam dwa kęsy,bo jeszcze mi nie wolno jeść takich rzeczy.Żyłek zjadł dwa,Lenuka jednego-więc chyba smakowo nie było najgorzej.

Właściwie to ten post miał wyglądać inaczej.Miało być pięknie,pysznie i z polotem.Udał mi się tylko polot.Na patelni....od tłuszczu.

Zostanę więc przy gołąbkach Gosi (mamy Żyłka).Robi je naprawdę po mistrzowsku.

A Wy?Lubicie gołąbki?Macie jakiś patent,żeby się wszystko nie rozchlizdało w garnku?




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wysowa Zdrój -Zacisze - będę omijać szerokim łukiem !

Teraz wiem,że nigdy już tam nie zawitam...

 W te wakacje urlopowaliśmy się w sierpniu wraz z naszymi znajomymi.
Pogoda była cudowna,chociaż tyle...
Miejscówkę tą poleciła mi znajoma,która jeździ tam rok rocznie i jest nią zafascynowana.
 Jak widać powiedzenie 'są gusta i guściki' ma tutaj głębokie zastosowanie.
 Galeria i strona internetowa wygląda naprawdę kusząco klik ( Tygodniowy pobyt z pełnym wyżywieniem (nawet z dokładkami) to koszt ok.1400 zł.(za 3 osoby!!!).
Za taką cenę nie spodziewałam się luksusów.
Ale tam naprawdę nie ma co robić...
Obskoczyliśmy pobliskie szczyty górskie (oczywiście nieoznakowane) ,pojechaliśmy nad jezioro Klimkówka (ok 20 km od Wysowej).
Wysowa Zdrój znajduje się w kotlinie niedaleko granicy słowackiej.
Można było zapomnieć o jakimkolwiek zasięgu telefonicznym.Ale to akurat nie było dla nas ważne.
Codziennie w pracy wykonuję milion telefonów i nagle taka cisza w telefonie była jak najbardziej wskazana ;-)
Wyżywienie było bardzo dobre,choć czasam…

Klub Mila Kamień -czy warto tam spędzić urlop z dziećmi?

Od 30 lipca  urlop spędzaliśmy na Mazurach w miejscowości Kamień w ośrodku Klub Mila.
Samo miejsce jest urokliwe,mnóstwo atrakcji dla dzieci :basen, 3 place zabaw dla dzieci (w tym jedno pod zadaszeniem),bezpośrednia linia brzegowa z dostępem do jeziora,wypożyczalnia rowerów,boiska.

Na terenie ośrodka znajdują się dwie połączone ze sobą restauracje:
 -Bostońska czynna do godz.16.30 (w której można zjeść śniadanie,lunch i obiad -ceny dość atrakcyjne) oraz 
-Kapitańska -czynna do późnych godzin wieczornych,w której serwowane są również obiady i inne przekąski.
Ceny są dużo wyższe,zarówno jedzenia jak i napojów (np. piwo w butelce kosztuje 10 zł)

Przydatne informacje:
-codziennie organizowane są rejsy do pobliskich miast.(My byliśmy w Mikołajkach).cena -osoba dorosła 60zł, dziecko -40 zł,dziecko do 3 lat-za free.

-warto wybrać się też do Mrągowa (samochodem).


-By ułatwić sobie życie,trzeba zabrać ze sobą OSTRY nóż.(albo najlepiej dwa)
Co prawda na wyposażeniu jest informacja,że w każdym domku jest…

Pokrzywka - Lenka w szpitalu...;(

Wszystko zaczęło się od tego,że Lenka narzekała na ból pęcherza.
Poszliśmy więc do lekarza,a ten przepisał jej bactrim.
Bactrim Lenka przyjmowała już wiele razy wcześniej,jednak tym razem pan dr przepisał jej większą dawkę.
I ta dawka okazała się być zbyt wielka dla Lenki...
Zaczęło ją obsypywać.Z dnia na dzień było coraz gorzej.
Codziennie chodziliśmy do lekarza i codziennie były przepisywane nowe medykamenty.

W pierwszym dniu dostała encorton.Są to bardzo silne tabletki.Jak przeczytałam ulotkę to aż mi się zrobiło słabo.Lek ten jest przepisywany np. na białaczkę.Jest bardzo,bardzo silny.

W następnym dniu Lenka dostała w przychodni zastrzyk z dexavenu.
Niby było lepiej podczas dnia,ale wieczorem....
Wieczorem było dużo gorzej.

W nocy w zeszłą sobotę o godz.3 nad ranem Lenusia zaczęła się STRASZNIE drapać.Zaświeciłam światło i to co zobaczyłam zmroziło mi krew w żyłach.
Usta spuchnięte,oczka ledwie mogła otworzyć,calusienka obsypana w wielgaśnych krostach.
W sobotę z samego rana o 5.30 pojechaliś…