Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2014

Zapiekarnik-czyli zapiekanki jak marzenie

Dziś taki post z kategorii darmowa reklama;)

Jest takie miejsce w Sosnowcu,gdzie podają najpyszniejsze zapiekanki na świecie.Zwie się ZAPIEKARNIK.
Pani właścicielka robi zapiekanki z pasją,nigdy wcześniej takich nie jadłam.

Wcześniej zapiekanki kojarzyły mi się z gąbkowatą substancją "doniczegoniepodobną".

Rzadko korzystamy z fast foodów,ale teraz jak nie ma Lenki (wyjechała do babci)to zdarza nam się częściej korzystać z tych pyszności.


Chrupiąca bagietka plus przepyszne dodatki-naprawdę niebo w gębie;)

Lokal znajduje się w dzielnicy Pogoń.Budka jest dość mała,ale obsługa pierwsza klasa.

No i minus.Nie ma miejca,żeby usiąść i w spokoju skonsumować posiłek.ALE...
Jak się dowiedziałam,we wrześniu ma być otwarty nowy punkt w centrum Sosnowca,gdzie będzie można klapnąć na tyłku i spałaszować zapiekankę prosto z pieca.
A taka duża zapiekanka ma około 50 cm,więc można się najeść do syta.
Ja przeważnie biorę małą,w zupełności wystarcza.

No i ceny też niewygórowane.(cennik poniżej)















Taką zapiek…

Dziecko na miesięcznym wyjeździe

Wakacje i lato są super!To fakt niezaprzeczalny.
Ale co zrobić z dzieckiem w tym gorącym okresie?
Nasze przedszkole ma 2 tygodniowy dyżur akurat w tym samym czasie co my urlop.
Z nieocenioną pomocą przyszły babcie.
Co byśmy bez nich zrobili to ja nie wiem...

I tak oto Lenka 2 tygodnie spędziła u moich rodziców,zabieraliśmy ją tylko na weekendy.
Następny tydzień Lenka spędziła u prababci na Borkach.Ma tam raj,:i krówki,i kurczątka,i pieski,i nawet ostatnio okociły się kotki,są też wyprawy do lasu po jagody,jeżyny...i szaleństwa z dzieciakami z sąsiedztwa.






















Takich łaciatek to u nas w Sosnowcu się nie znajdzie;)





Miejscóweczka na grilla musi być :







Jest też gdzie pociupać w piłę:


Spójrzcie na tą niesamowitą symbiozę krowy z bocianem:



A w tej chwili Lenka jest we Włocławku u drugiej babci.
I będzie tam aż do 1 sierpnia,kiedy to zgarniemy ją po drodze nad morze.
W tym roku urlopujemy się w Mrzeżynie,ciekawe czy choć jeden dzień będziemy mieli słoneczny...?

A w domu taka cisza i spokój...Tak cicho,że aż za …

O tym,jak zostałam ambasodorką Le Petit Marseillais

Przychodzę z pracy.
Dialog:

-Zamawiałaś buty na allegro?-pyta M.
-Nie.
-??Na pewno.
-No napewno.A o co chodzi?
-Przyszła jakaś duża paczka do ciebie.

No to biegusiem rozpakowanko.

Oooo.Tego bym się nie spodziewała...
Taka wielka paka:







Parę miesięcy wcześniej....

Jest taka strona Rekomenduj.to.
Kiedyś zalogowałam się na niej,wypełniałam namiętnie ankiety,ale zbytnio nie wierzyłam,że zaowocuje to jakimś sukcesem.
A tu nagle,ni stąd ni zowąd...
Dostałam super prezent do testowania- kosmetyki firmy Le Petit Marseillais.
Paczka naprawdę duża,a w niej :
-kremowy żel pod prysznic+20 saszetek
-migdałowe mleczko nawilżające+20 saszetek.

Szczególnie urzekło mnie mleczko.Zapach na skórze utrzymuje się bardzo długo i pachnie tak...że zostanę z nim na dłużej.Miód malina ;)

Saszetki w większości już porozdawałam do wypróbowania znajomym "na prawo i lewo",ale jeszcze mi trochę zostało.Jak ktoś jest chętny,proszę dać znać ;)

Znacie te kosmetyki?Lubicie,nie lubicie?
Ja z czystym sumieniem polecam.


;)


Nad Skawą fajnie jest !

Ostatnie dwa weekendy z rzędu spędziliśmy nad rzeką Skawą niedaleko Zatora.Pogoda dopisała jak nigdy,aż mi skóra schodzi płatami;)
Lenkę oczywiście nasmarowałam balsamikami z UV, ale o sobie to już zapomniałam...Ale co tam,popiekło i przestało ;)

Już na samym początku przywitała nas niespodzianka w postaci ślicznych bocianów:






Grabki,łopatka i wiaderko to Lenki niezbędnik na takie wyprawy.Co prawda piasek był trochę żwirowaty,ale młoda dała radę zrobić kilka fajnych babek:



Żyłek w swoim żywiole:


A poniżej malutki karaś,po chwili wypuszczony do rzeki.Bo po co nam takie małe gówienko ;)












Na świeżym powietrzu wszystko lepiej smakuje:






A taki okaz trafił nam się na sam koniec,lin - około 40 cm ;)
Ten już nie miał tyle szczęścia,wylądował wieczorem na patelni jak złoto.





Za drugim razem dodatkowo zabraliśmy ze sobą basenik.To było TO!





i wzięliśmy również kredy,żeby pobazgrać wszystkie kamienie w okolicy ;)












Kąpciu,kąpciu ;)





A co ja robiłam w tym czasie?
Opalałam się,czytałam,malowałam kredą (też),i się tota…